baner
baner
baner
baner

Forum

gregory1024
Dołączył: 20.05.2015
Postów: 8
Wysłano: 2015-05-21 21:40:38
Temat: Trochę o skuterach
Odnośnie hamowania to dodam, że tuż przed hamowaniem należy obrócić manetkę do pozycji "0", a często to wystarczy, to znaczy skuter zwolni bez hamowania. Oczywiście, porady będą użyteczne dla osób, które ukończyły 18 lat przed 2013 rokiem, bo pozostali i tak, jeśli chcą jeździć skuterami, to muszą pójść na szkolenie i zdać prawo jazdy, co najmniej kategorii AM. Oczywiste jest też, że piszę o małych skuterach, czyli typowych "pięćdziesiątkach", z blokadą uniemożliwiającą rozwinięcie prędkości większej niż 45KM/H, które mają w dowodzie rejestracyjnym wpisany typ pojazdu "motorower". Te większe i szybsze skutery są już motocyklami i potrzebne jest prawo jazdy kategorii A1 lub A2, w zależności od pojemności silnika. Teraz trochę o serwisowaniu: W instrukcji zwykle pisze, kiedy należy przeprowadzać przeglądy okresowe. Należy je wykonywać. Czasem jednak może się zdarzyć, że coś się zepsuje, albo pewne czynności konserwacyjne są trochę zbyt skomplikowane. Wtedy najlepiej oddać skuter do serwisu i najlepiej specjalnie takiego dla skuterów. Pożyczyłem skuter od Ojca i problem był w nim taki, że akumulator słabł. To jest zwykle powodem, że nie działa rozrusznik elektryczny, "kopniak" też sprawia problemy, a nawet wolne obroty się tracą i silnik gaśnie. Pomagało zwykle "przepalanie", czyli podkręcenie manetką, tak aby silnik pracował i ładował akumulator. Jednak w tym roku potrzebna była wymiana akumulatora, a i tak problemy powróciły. Skuter był rzadko używany, więc dlatego postanowiłem go trochę rozruszać. Byłem w domu raz na tydzień, ale to nie bardzo pomagało. Planowałem wyjazd w okolice Warszawy, by spróbować alternatywnego dojazdu do pracy. To było też okazją do podładowania akumulatora. Ale intensywniejsze użytkowanie skutera przyniosło tylko pogorszenie stanu akumulatora. Przepaliło mi się światło mijania, którego trzeba też używać w dzień (do panów decydentów: tak jakby to dawało jakąkolwiek różnicę, no może w tunelu). Zawiozłem skuter do serwisu w Warszawie po pracy i na szybko, bo wkrótce zamykali serwis, więc czasu starczyło tylko na wymianę światła (oraz czyszczenie filtra powietrza, ale to inna historia). Były zauważalne coraz większe skoki napięcia w zależności od prędkości obrotowej silnika: światło było coraz silniejsze, lub słabsze, a wskaźnik paliwa też wariował (obserwowałem ten fenomen prawie od momentu, gdy zacząłem jeździć, tylko stopień "wariowania" narastał z czasem). Następnego dnia po wyjeździe do pracy znów przepaliło się światło mijania. Co więcej, wysiadły też kierunkowskazy oraz, co zauważyłem później, światła pozycyjne. Wcześniej też dochodziło do pojedynczych awarii świateł, ale teraz to się zadziało. Musiałem dojechać do pracy. O ile w poniedziałek i wtorek dojeżdżałem tylko do P+R Połczyńska, to w środę jechałem prosto do pracy na Szucha, bo potem planowałem podjechać do Fundacji "Synapsis" na zajęcia grupowe. Na szczęście obyło się bez większego incydentu (wypadek spowodowany brakiem sygnalizacji zamiaru skrętu, mandat za brak świateł). Nie udało się naprawić świateł w godzinach pracy, bo w pobliżu nie było sklepu motocyklowego oferującego żarówki na zmianę. Przy okazji poznałem pracownika-motocyklistę, który próbował mi pomóc. Do budynku Fundacji udało się dojechać, tylko było trochę problemu ze znalezieniem drogi wśród ulic jednokierunkowych, ale udało się dojechać na czas. Na zajęciach udało mi się zapomnieć o problemie, ale gdy zajęcia się skończyły, to musiałem dojechać do Nadarzyna. Zanosiło się też na burzę. Na szczęście udało się dojechać, bez dużego załamania pogody, a także okazało się, że ruch nie był zbyt duży. Następnego dnia (dzisiaj) wziąłem urlop i trzeba było coś zrobić. Akumulator wskazywał na konieczność ładowania, a także było podejrzenie, że dostaje się wilgoć (akumulator umiejscowiony pod podłogą). Gdy zobaczyłem akumulator to rzeczywiście wyglądał na przemoczony, ale później dowiedziałem się, że wilgoć nie powinna przeszkadzać akumulatorowi. Był też niebezpiecznie opuchnięty. Coraz więcej wskazywało na to, że nie tylko akumulator był problemem, ale regulator napięcia. Pojechałem do serwisu do Pruszkowa z dodatkową obawą, że akumulator wybuchnie. Nie rozwijałem za dużej prędkości. W serwisie faktycznie okazało się, że to była wina regulatora napięcia, a konkretnie, kabel masy nie łączył. Akumulator nadawał się tylko do wymiany, ale teraz skuter naprawiony i co prawda trzeba trochę podładować nowy akumulator jazdą, to teraz nie ma już żadnych problemów ze skokami napięcia i nowe światła się nie przepalają. Trochę zaczekam, aż spróbuję rozrusznika elektrycznego (być może zaczeka nawet do wymiany oleju w przekładni po 2000KM przebiegu), ale też już nie ma za dużych problemów z uruchamianiem, ani gaśnięciem silnika (przynajmniej okaże się jutro). Więc jeśli pojawiają się problemy z akumulatorem, lub elektryką to od razu trzeba sprawdzić regulator napięcia, bo inaczej będzie dawał za duże napięcie do akumulatora i ulegnie on stopniowemu uszkodzeniu, łącznie z groźbą wybuchu. Inna sprawa, że prostowniki nie nadają się do ładowania akumulatorów w skuterach i trzeba używać specjalnych ładowarek.
gregory1024
Dołączył: 20.05.2015
Postów: 8
Wysłano: 2015-05-21 18:37:15
Temat: Trochę o skuterach
Od niedawna jeżdżę skuterem. Rzeczy, na które trzeba zwrócić przed pierwszą jazdą: * Pamiętać, by przed uruchomieniem trzymać go na centralnej podstawce i tylne koło uniesione. Przyda się też przytrzymanie hamulca w tylnym kole (lewa dźwignia, odwrotnie niż w rowerze). Skutery mają automatyczne sprzęgło, więc może nieoczekiwanie ruszyć. Lepiej też stać z lewej strony, a nie siedzieć na nim. * Manetkę należy delikatnie obrócić, inaczej będzie zryw, co może się źle skończyć. * Należy pamiętać, że skutery (najczęściej) mają przekładnię bezstopniową. Nie należy oczekiwać, że jak się jedzie 20KM/H i silnik ciągle ma te same obroty, to będzie nadal jechał z tą samą prędkością. Planowanie na początek jazdy z niską prędkością może skończyć się nieoczekiwaną jazdą 40-45KM/H. Trzeba pilnować prędkościomierz. * Najlepiej hamować na początek delikatnie naciskając oba dźwignie, by zwiększyć nacisk w razie potrzeby. Albo hamować impulsowo (na przykład z górki). To na razie tyle. Wkrótce napiszę o ciekawych spostrzeżeniach dotyczących serwisowania.



Strona powstała w ramach projektu „Od wykluczenia do integracji – w obronie podstawowych praw osób z autyzmem”, realizowanego przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej, w okresie od 1 stycznia 2013 do 30 września 2014 r.
Aktualizacja: 17.02.2016
Powered by Heuristic
Fundacja SYNAPSIS | ul. Ondraszka 3 | 02-085 Warszawa | tel./fax: (+48 22) 825 87 42 | e-mail: fundacja@synapsis.org.pl
KRS 0000045919 | NIP 526-030-25-22 | Fortis Bank 46 1600 1169 0003 0132 3566 4001